piątek, 6 marca 2015

Dlaczego jestem przeklęty?

Powód jest prosty. Nigdy nie zaznałem: szczęścia, miłości, bliskości innej osoby, wsparcia, zrozumienia. A pragnąłem tego wszystkiego, codziennie prosiłem życie aby mi to ofiarowało, aż w końcu życie dało mi okazję kilka miesięcy temu. Obiawiło mi szczęście tuż na linii horyzontu. Zacząłem biec w jego stronę ostatecznie znalazłem się o krok od niego. Wydawało się być takie prawdziwe i wspaniałe. Jego blask opromieniał mą  twarz, spróbowałem je pochwycić, wyciągnąłem moje umięśnione długie ręce i namacawszy je zacisnąłem pięści. Wtedy wszystko się ulotniło, czar prysł. Zostałem na tej, jakże pokręconej, ulokowanej w smutnej rzeczywistości drodze, mając jedynie marzenia w które straciłem już wiarę i masę pytań. Któż się tak mną zabawił? Kto przystworzył mi tyle cierpienia? Kto śmiał odebrać mi w jednej sekundzie całą moją nadzieję, mój sens życia? Pozostałem sam, sam z tą cholerną samotnością, której tak bardzo nienawidziłem. Podobno gdy przeznaczenie jest złe powinniśmy je nazywać zdradą i niesprawiedliwością, ale czy to pomaga? Czy uświadomienie sobie jakie to życie jest niesprawiedliwe pomaga? Porażka zaczyna się w momencie gdy tracimy wolę walki. Jednak każdy wie, że niektórych walk nie można wygrać.  Ale nawet gdy przegramy powinniśmy się podnieść.  Tylko po co? Po co się podnosić? Nie lepiej byłoby położyć się i już nigdy się nie obudzić? To życie jest czymś, z czym wielu z nas sobie nie radzi. Trudno się dziwić, jesteśmy słabi. Potrzebujemy ludzi którzy pomogą nam powstać, ludzi których nigdy nie miałem. Sam na sam z moim największym z wrogów; samotnością. Zabrakło mi już nadzieij, nadzieij na lepsze życie. W dzień muszę się uśmiechać, rozmawiać, spoglądać na tych wszystkich ludzi, tylko po to aby potem moja żałość dusiła mnie od wewnątrz i powoli zabijała. I jak tu mówić że nie jestem przeklęty?

Dziękuję bardzo za przeczytanie tego tekstu. ^^ Przepraszam za wszystkie błędy ortograficzne i nie tylko. ^^ To mój pierwszy post więc proszę o wyrozumiałość :P Może następnym razem opowiem o tym co się wydarzyło bez zbędnych metafor. ^^ Dziękuję za wsparcie, do zobaczenia :D